Szpital, ból i telefon bez odpowiedzi. Mocny wpis starosty Mieleckiego
Kazimierz Gacek opublikował na Facebooku osobisty i szczery wpis, w którym wyjaśnił mieszkańcom powód swojej nieobecności podczas ostatniej sesji nadzwyczajnej Rady Powiatu Mieleckiego. Jak poinformował, trafił do szpitala z powodu silnego bólu wywołanego kamicą nerkową.
Jak relacjonuje starosta, wszystko zaczęło się w niedzielny poranek, kiedy z powodu gwałtownego bólu zgłosił się na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Mielcu. Po wykonanych badaniach okazało się, że przyczyną dolegliwości jest duży kamień nerkowy o wymiarach 24×20 mm.
Samorządowiec podkreślił, że na SOR-ze został przyjęty sprawnie i jak sam zaznaczył – „dobrze obsłużony”. Po konsultacji urologicznej lekarze zaproponowali mu pozostanie w szpitalu i wykonanie zabiegu już następnego dnia. Kazimierz Gacek odmówił jednak hospitalizacji, ponieważ – jak napisał – chciał uczestniczyć w poniedziałkowej sesji.
Termin zabiegu wyznaczono więc na czwartek. Starosta przyznał jednak, że również ten termin chciał przełożyć ze względu na nadzwyczajną sesję oraz wyjazd do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, który – jak podkreślił – okazał się bardzo owocny.
W kolejnych dniach pojawiły się jednak problemy z kontaktem telefonicznym z oddziałem szpitalnym. Jak relacjonuje Kazimierz Gacek, wielokrotnie próbował dodzwonić się do placówki.
– W poniedziałek, wtorek i środę próbowałem wielokrotnie dodzwonić się na oddział. W końcu jeden z członków zarządu zadzwonił, żeby szpital oddzwonił do… starosty. Przepraszam, ale to pachnie wykorzystywaniem stanowiska – napisał.
Dopiero podczas rozmowy telefonicznej miał dowiedzieć się o konieczności wykonania badań moczu na posiew. Jak zaznaczył, wcześniej nikt nie informował go o takim wymogu. Bez wyników badań zabieg miał zostać przełożony nawet do 7 czerwca.
Tymczasem ból stawał się coraz silniejszy, a leki przepisane na SOR-ze przestały pomagać. Starosta zaczął więc rozważać leczenie w innych placówkach, między innymi w Kolbuszowej.
Ostatecznie skontaktował się z Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym w Rzeszowie. Tam – jak podkreśla – wszystko przebiegło szybko i sprawnie.
– Usłyszałem, że mam przyjechać do Rzeszowa jeszcze tego samego dnia. Na moje pytanie dotyczące badań na posiew odpowiedziano mi, że podają leki, które czynią taki posiew zbędnym – relacjonuje.
W ciągu godziny wykonano komplet badań wraz z tomografią komputerową. Badanie wykazało obecność dwóch kamieni nerkowych, z czego jeden znajdował się już w moczowodzie.
– Dziś jestem już po zabiegu. Szybko, sprawnie. Polecam – poinformował starosta.
W dalszej części swojego wpisu Kazimierz Gacek podkreślił, że do mieleckiego szpitala zgłosił się „jak zwykły, szary obywatel” i właśnie z tej perspektywy ocenia całą sytuację.
– Mamy wszystko nowoczesne, kapitalnych lekarzy, pielęgniarki i związkowców… a jednak coś nie wyszło – napisał.
Jednocześnie zaznaczył, że szpital powiatowy nie podlega bezpośrednio staroście, lecz posiada własne kierownictwo i specjalistów wykonujących swoją pracę dla dobra mieszkańców.
Na zakończenie zaapelował o podstawowe standardy obsługi pacjentów.
– Mieszkaniec ma prawo skutecznie dodzwonić się pod numer podany na stronie internetowej szpitala i ma prawo do pomocy wtedy, gdy po prostu bardzo boli – podsumował.
Otrzymuj wiadomości na maila!
Najświeższe wiadomości z Mielca i okolic prosto na Twoją skrzynkę. Zapisz się na newsletter!


